Kolacja tam, gdzie wzgórza stykają się z niebem: wieczór w Mirador de Can Pi w Gironie w Hiszpanii.

Istnieje szczególny rodzaj światła, który pojawia się dopiero tuż przed tym, jak słońce schowa się za katalońskimi wzgórzami – jest łagodne, pomarańczowe i nieco łagodzące. Przez cały wieczór podążałem za tym światłem w Punkt widokowy Can Pi, restauracja położona na wsi tuż za Gironą, a gdy rozpoczęła się kolacja, doskonale zrozumiałem, dlaczego ludzie decydują się na przyjazd aż tutaj.

Widok zachodu słońca z tarasu restauracji Mirador Can Pi w pobliżu Girony.
DJ występujący w drewnianym barze na świeżym powietrzu podczas prywatnej imprezy w wiejskiej lokalizacji niedaleko Girony, w otoczeniu przyrody w Can Pi w Gironie
Tradycyjne kamienne wejście do restauracji Mirador Can Pi w Gironie.

Dom wiejski z pięknym widokiem

Sam budynek opowiada już połowę historii, zanim jeszcze podano by pierwsze danie. Kamienne ściany wygładzone przez dziesięciolecia działania czynników atmosferycznych, drewniany taras ocieniony cyprysami, łańcuchy światełek luźno rozpięte między starymi gałęziami drzew oliwnych – to miejsce, które sprawia wrażenie raczej odkrytego niż zaprojektowanego. Dojeżdża się tu cichą, nieutwardzoną drogą, mijając drzewa pomarańczowe, na których wciąż wiszą zarówno zielone, jak i dojrzałe owoce, a zgiełk miasta pozostaje gdzieś daleko za Państwem.

Zanim niebo przybrało ten głęboki, przykurzony błękit wczesnego wieczoru, na tarasie rozległ się już cichy szum rozmów i brzęk kieliszków – odgłosy ludzi, którzy znaleźli miejsce, w którym warto zatrzymać się na chwilę.

 

Restauracja Mirador Can Pi oświetlona nocą na terenach wiejskich w okolicach Girony.
Restauracja Mirador Can Pi oświetlona nocą na terenach wiejskich w okolicach Girony.

Co znajduje się na stole

Kolacja w tej restauracji nie jest zbyt wyszukana, i właśnie o to chodzi. Talerz chleb z pomidorem, z bąbelkami i o rustykalnym wyglądzie, podano wraz z pieczonymi kawałkami ziemniaków z wędzonym, korzennym sosem aioli – to rodzaj prostego dania, którego przygotowanie jest niemal niemożliwe do zepsucia, a które mimo to potrafi zaskoczyć, gdy jest dobrze przyrządzone. Później pojawił się burger z warstwą roztopionego sera, świeżą bazylią i grillowanym pomidorem, podany wraz z górką złocistych frytek. Mojito, z miętą zmiętą na tyle, by uwolnić jej olejek, stało delikatnie pokrywając się kroplami w ostatnich promieniach słońca.

Nie było w tym nic nadmiernie wyszukanego. Wszystko sprawiało wrażenie, jakby idealnie pasowało do swojego miejsca.

Tradycyjny kataloński „pan con tomate” serwowany w restauracji Mirador Can Pi.
Rustykalne kawałki ziemniaków podawane z domowym sosem w restauracji Mirador Can Pi.

Dlaczego to miejsce na zdjęciach wygląda tak, jak się je odczuwa

Jako fotograf zajmujący się branżą hotelarską i gastronomiczną nieustannie poszukuję przestrzeni, które nie wymagają zbytniego wkładu z mojej strony – miejsc, w których historia jest już obecna w kamiennych ścianach, drzewach cytrusowych czy sposobie, w jaki światło pada na stół tuż przed zachodem słońca. Mirador de Can Pi jest jednym z takich miejsc. Moim zadaniem nie było tworzenie nastroju; chodziło po prostu o to, by być na miejscu, gdy nadeszła złota godzina, i pozwolić restauracji robić to, co robi tak dobrze.

Jeśli reprezentują Państwo hotel, restaurację lub markę z branży hotelarskiej w okolicach Barcelony lub Girony i poszukują Państwo zdjęć oraz treści, które oddają ten sam klimat – nieinscenizowanych, niebanalnych, ale szczerych, ciepłych i oddających prawdziwy charakter miejsca – to właśnie tego rodzaju prace tworzę z największą pasją.

Dlaczego to miejsce na zdjęciach wygląda tak, jak się je odczuwa

Jako fotograf zajmujący się branżą hotelarską i gastronomiczną nieustannie poszukuję przestrzeni, które nie wymagają zbytniego wkładu z mojej strony – miejsc, w których historia jest już obecna w kamiennych ścianach, drzewach cytrusowych czy sposobie, w jaki światło pada na stół tuż przed zachodem słońca. Mirador de Can Pi jest jednym z takich miejsc. Moim zadaniem nie było tworzenie nastroju; chodziło po prostu o to, by być na miejscu, gdy nadeszła złota godzina, i pozwolić restauracji robić to, co robi tak dobrze.

Jeśli reprezentują Państwo hotel, restaurację lub markę z branży hotelarskiej w okolicach Barcelony lub Girony i poszukują Państwo zdjęć oraz treści, które oddają ten sam klimat – nieinscenizowanych, niebanalnych, ale szczerych, ciepłych i oddających prawdziwy charakter miejsca – to właśnie tego rodzaju prace tworzę z największą pasją.

Do zobaczenia wkrótce,

M.

Drzewo pomarańczowe rosnące obok restauracji Mirador Can Pi w pobliżu Girony.